Dzielnica Cesarska – świadectwo pruskich snów o potędze

Martyna Kaczmarek

Martyna Kaczmarek

Poszukiwaczka miejsc nieodkrytych at City Event Poznań
Wielkopolanka z urodzenia, przewodnik i archiwistka, lubi miejsca, gdzie historię można dotknąć, a nawet powąchać. Uzależniona od kurzu archiwów i karczem, które to były domeną pradziadów.
Martyna Kaczmarek

Latest posts by Martyna Kaczmarek (see all)

Dzielnica Cesarska

Świadectwo pruskich snów o potędze

 

Monumentalna w założeniu, miała przypominać o potędze państwa pruskiego, jego dominacji i zasiedziałości w mieście, które jest przecież kolebką polskości. Dzisiaj Dzielnica Zamkowa to przede wszystkim centrum uniwersyteckie i kulturalne, a pruskie sny o uczynieniu z Posen miasta niemieckiego zostały już niemalże zapomniane. Niemalże, bo potężny Zamek Cesarski, Teatr Wielki czy dzisiejsze Collegium Maius ciągle przypominają o tym, że wzniosła je obca nam ręka.

 

Od miasta-twierdzy do miasta-rezydencji

XIX-wieczny Poznań to miasto, które funkcjonowało jak twierdza. Otoczone fortami nie mogło się rozbudowywać wszerz, a jedynie wzwyż, co stwarzało sporo niedogodności w życiu codziennym mieszkańców. Z ulgą więc przyjęto wiadomość, że od 1902 roku decyzją cesarza Wilhelma II znosi się wewnętrzny pierścień umocnień na lewym brzegu Warty. Oznaczało to wreszcie rozbudowę miasta, którą przeprowadzono według planów autorstwa Josefa Stübbena – wybitnego pruskiego urbanisty. Poznań wzbogacił się wtedy o swego rodzaju obwodnicę, która wiodła po śladach zachodnich umocnień twierdzy, tworząc Ring. Na terenach przeznaczonych pod zabudowę miały przeważać budynki wolnostojące, a bieg nowo wytyczonych ulic został dostosowany do ukształtowania terenu. Powstała w ten sposób dzielnica pełna zieleni, reprezentacyjnych gmachów i willi, znana powszechnie jako Dzielnica Cesarska. Jej sercem było tzw. Forum Cesarskie, którego centralnym miejscem jest osiowe założenie parkowe przed Teatrem Miejskim, dominantą zaś oczywiście dawny Zamek Cesarski. Wymowa ideologiczna zamku za czasów Wilhelma II była oczywista – tu panują spadkobiercy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, a żyjący tu Polacy powinni o tym pamiętać. Można więc powiedzieć, że uwolnione od ciasnego pierścienia umocnień miasto z jednej strony otwarto na świat, z drugiej ponownie zamknięto w obrębie niemieckiej misji cywilizacyjnej. Każdy wzniesiony tu budynek jest śladem pruskiej ideologii i choć dla statystycznego Kowalskiego nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka, dla historyków i pasjonatów na każdym kroku widać tu pruskie sny o władzy i potędze. Spróbujmy je razem odkryć.

Zamek Cesarski to najbardziej przyciągający wzrok budynek Dzielnicy Cesarskiej. Tak prezentuje się z perspektywy Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu. Na co dzień niedostępny dla turystów balkon teatru (można na niego wejść jedynie podczas organizowanych przez teatr wycieczek po zakamarkach Opery)  umożliwia podziwianie sporej części dzielnicy.

 

W obrębie Placu Adama Mickiewicza

Najważniejszym budynkiem Dzielnicy Cesarskiej jest oczywiście neoromański zamek, przypominający średniowieczne zamczysko, który opisaliśmy wzdłóż i wszerz tutaj – Zamek Cesarski. Skupmy się więc na centralnym placu Dzielnicy Cesarskiej – Placu Adama Mickiewicza, który powstał w rejonie, w którym niegdyś znajdowała się Brama Berlińska. Była to główna brama poznańskiej twierdzy, przez którą można było wjechać do miasta od zachodu. Pierwotnie znajdował się tu pomnik Ottona von Bismarcka – żelaznego kanclerza, którego przedstawiono w dumnej i stanowczej pozie z dłonią zwiniętą w pięść, leżącą na mapie Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Ta jednoznaczna i triumfująca wymowa pomnika z pewnością nie podobała się polskim mieszkańcom Poznania, którzy regularnie obrzucali go kamieniami, co doprowadziło do wystawiania przy nim straży. W 1919 roku Bismarcka zrzucono z cokołu i  przetopiono na figurę Chrystusa Króla z Pomnika Wdzięczności Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, który zastąpił pomnik kanclerza, a który zniszczyli Niemcy w czasie IIWŚ. Dzisiaj na placu znajduje się pomnik Adama Mickiewicza, który wyraźnie odwraca głowę od pruskiego zamczyska i patrzy w kierunku siedziby uniwersytetu swojego imienia. Oprócz wieszcza teren ten zdobią dwa krzyże – Pomnik Poznańskiego Czerwca 56, upamiętniający również późniejsze wydarzenia z okresu PRL. Współczesna nazwa placu funkcjonuje od 1957 roku, wcześniej nazywano to miejsce, zgodnie z komunistyczną propagandą, Placem Stalina.

Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956 stanął na Placu Mickiewicza 28 czerwca 1981 roku, a na jego odsłonięcie patrzyło 200 tys. osób. Budowany przez 600 robotników Cegielskiego, bez przerw, na trzy zmiany, często po godzinach, również w weekendy stał się symbolem walki z komunizmem i miejscem czynnego oporu wobec ówczesnych władz. Zainteresowany tematem – sprawdź Muzeum Czerwca 56.

Budynki uniwersyteckie zlokalizowane przy Placu Adama Mickiewicza to dawna Akademia Królewska – szkoła wyższa, która początkowo nie miała praw uniwersyteckich i kształciła głównie niemiecką młodzież. Budowę gmachu Akademii rozpoczęto w 1907 roku, a styl, który prezentuje to północny renesans, utożsamiany z renesansem niemieckim, kontrastujący z rzucającym się w oczy sąsiadującym zamkiem. Rozmach, z jakim pobudowano Aulę świadczy o planach wykorzystywania jej w celach kulturalnych i towarzyskich, np. na koncerty i spotkania, co zresztą chętnie czyniono. Podczas wydarzeń muzycznych Aula mogła pomieścić 200 muzyków i śpiewaków oraz 1200 słuchaczy. Jej wygląd przypominał bardziej świątynię muzyki niż salę koncertową – świetne oświetlenie, kryształowe żyrandole czy bogactwo malowideł wzbudzały nastrój sakralnego skupienia i miały krzepić niemieckie serca. W końcu biednym prusakom przyszło żyć na dzikim wschodzie, w mieście obcym etnicznie, na prowincji, której daleko było do splendoru bogatych europejskich ośrodków. Na szczęście – i dla nich, i dla nas, dzisiaj budynki poniemieckie stanowią serce polskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, który ulokował tu rektorat i Aulę uniwersytecką, służącą uczelni oraz poznaniakom jako sala koncertowa. Jeśli ktoś z was chciałby ją obejrzeć z bliska, najlepiej zrobić to właśnie podczas koncertów bądź organizowanych tam wydarzeń.

Obecne Collegium Minus z Aulą to dawna Königliche Akademie zu Posen. Jej istnienie w pruskim Poznaniu to efekt konsekwentnie realizowanej polityki germanizacji.

Nieopodal zamku wznosi się budynek, który powstawał równocześnie z nim – Ziemstwo Kredytowe i Dyrekcja Poczty. Oprócz bliskości usytuowania, te inwestycję z zamkiem łączyła również osoba architekta – Franza Schwechtena, któremu zależało na tym, by Ziemstwo idealnie wpasowało się w roztaczający się dookoła zamku klimat średniowiecznej warowni. Budynek Ziemstwa zaprojektowany został jako obiekt bankowy i mieszkalny, taki sam podział zastosowano również w przylegającym budynku Poczty. Wygląd całości ma zamkowy charakter, widać tu styl neoromański, niemalże identyczny w swych cechach, jeśli chodzi o masywną bryłę, wyniosłe wieże (obecnie obniżone) i formy dekoracji. Widać też korespondujący z zamkiem rodzaj budulca, którym jest okładzina piaskowcowa. Co ciekawe, oba budynki nadal pełnią swoje funkcje – bankowe i pocztowe, chociaż część pomieszczeń wykorzystywana jest też do innych celów. W budynku dawnego Ziemstwa ma swoją siedzibę Filharmonia Poznańska, w ramach której działa chór chłopięco-męski Stefana Stuligrosza – Poznańskie Słowiki.

 

Budynek dawnego Ziemstwa Kredytowego do dzisiaj zdobi charakterystyczny neon Poznańskich Słowików. Patrząc na powyższe zdjęcie widać korespondującą z zamkiem architekturę i średniowieczny klimat tej części Poznania.

 

Przy ul. Fredry…

Założenie parkowe, które stanowi oś Dzielnicy Cesarskiej, to dzisiaj miejsce odpoczynku poznaniaków, którzy zwykli spacerować pośród platanów i kwiatów, zdobiących basen parkowej fontanny. Od jakiegoś czasu można też czynnie relaksować się na trawie i żadna straż miejska nie będzie nas gonić z mandatem w ręku za deptanie zieleni – co oczywiście zachęca do wylegiwania się w słońcu w tak pięknych okolicznościach przyrody. Park ma około 3 ha, na które składają się: część trawnikowa, część fontanniana, obsadzony drzewami teren za teatrem oraz skwer zwany Teatralką, gdzie zimą dzieciaki mogą z górki zjeżdżać na sankach.

Platany ze swą charakterystyczną odpadającą całymi płatami korą to jedne z najbardziej rozłożystych drzew świata – szerokość ich koron może nawet przekraczać 30 metrów! Często występują jako ozdoba parków, przy alejach i drogach, ponieważ oprócz majestatycznego wyglądu są również odporne na zanieczyszczenia powietrza. Prawdopodobnie ta własnie właściwość platanów jest przyczyną zrzucania przez nich płatów kory (zanieczyszczenia zatykają pory w korze, co powoduje jej odpadanie).

Na wprost fontanny, która latem daje poznaniakom namiastkę wakacji, wznosi się okazały, klasycystyczny budynek dawnego Teatru Miejskiego – dziś Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki, popularnie zwanego Operą. Otwarty w 1910 roku obiekt charakteryzuje się 6 potężnymi jońskimi kolumnami wspierającymi portyk oraz szerokimi schodami, z których rozpościera się piękny widok na malowniczy park. Na murkach przy schodach stoją olbrzymie rzeźby – naga kobieta siedząca na lwie i młodzieniec prowadzący panterę. Portyk wieńczy figura Pegaza pokryta blachą miedzianą, na którą niejeden raz próbowano się wdrapać. Pegaz wraz z wytryskującą z parkowego basenu fontanną to nawiązanie do mitologicznej sceny powstania źródła muz, które wybiło się po uderzeniu kopytem w ziemię skrzydlatego konia. W ten sposób otoczono budynek teatru miejskiego aurą natchnienia poetyckiego. Po odzyskaniu niepodległości pruski teatr miejski stał się teatrem polskim, czołową sceną kraju. Przebudowana w czasie wojny widownia ma dzisiaj elegancką czerwono-złotą kolorystykę, a w ramę sceny wpisano witający wszystkich widzów herb miasta Poznania. Opera od jakiegoś czasu umożliwiła nabywanie biletów przez Internet, warto skorzystać z tej opcji, kiedy wybieramy się na spektakl, zaoszczędzimy w ten sposób sporo czasu.

Poznańska Opera przeszła w polskie ręce w 1919 roku, a pierwszym spektaklem inaugurującym była “Halka” Stanisława Moniuszki. Po IIWŚ była pierwszym teatrem w Polsce, który wznowił działania artystyczne, wystawiając “Krakowiaków i Górali”.

W budynku dzisiejszego Collegium Maius pierwotnie miała swą siedzibę Królewska Komisja Osadnicza. Jej zadaniem było wykupywanie ziemi od Polaków, by rozparcelować ją później na osadników niemieckich. W ten sposób starano się zmienić niekorzystną dla Niemców w Wielkopolsce dysproporcję między ludnością polską i niemiecką. Forma budynku nawiązuje do barokowej architektury pałacowej, a dokładniej jest przykładem baroku wilhelmińskiego, właściwego dla pruskiego budownictwa rządowego. Monumentalny gmach z charakterystyczną kopułą pozbawiony jest dzisiaj wielu zdobień, które niegdyś informowały przechodniów o charakterze budynku (figury symbolizujące etapy pruskiej kolonizacji). Punktem centralnym wnętrza budynku jest olbrzymi hol (z popiersiem Karola Marcinkowskiego), który obiegają galerie, a od góry doświetla pomieszczenie przeszklony strop oraz wpadające przez boczne witraże światło. W środku znajdziemy jeszcze piaskowcowe studzienki z grupami rzeźbiarskimi, przedstawiającymi rolników i pasterzy oraz płaskorzeźby zwierząt. Architektura i wystrój budynku, pokazujące raj utracony, miały robić wrażenie na kolonistach i zachęcać ich do osadnictwa w Wielkopolsce. Podobny program ideowy towarzyszył głównej sali posiedzeń, gdzie nie tyle przemawiał do zgromadzonych wystrój, a bardziej lokalizacja – w sercu budynku, będącego pomnikiem kolonizacji. Dzisiaj pomieszczenia Collegium Maius dzielą między sobie UAM oraz Uniwersytet Medyczny. Można tam zajrzeć bez żadnego problemu w godzinach zajęć studentów.

Collegium Maius przy ul. Fredry to przykład budynku, który, jak wiele innych, przechodził z rąk do rąk. Zbudowany na potrzeby Komisji Kolonizacyjnej, przejęty przez Polaków w 1918 roku ponownie trafił w ręce Niemców w czasie okupacji, stając się siedzibą prezydium policji. W lutym 1945 roku o niego i w jego obrębie toczyły się zacięte walki – wewnątrz budynku na posadzce do dzisiaj widać ślady od odłamków, które – dzisiaj już w polskim budynku – są pamiątką po bitwie o Poznań.

 

Przy ul. Fredry znajduje się też wejście do Restauracji Pretekst, która od 25 lat zajmuje pomieszczenia Zamku Cesarskiego. Zjecie tam dania kuchni polskiej i wielkopolskiej oraz posłuchacie koncertów muzycznych, poetyckich czy po prostu potańczycie. A wszystko to w miejscu, które swój ogródek letni ma na Dziedzińcu Różanym, co gwarantuje ciszę, spokój i dobry widok na zamkowe zakamarki.


«

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.