Muzeum Historii Miasta Poznania

Martyna Kaczmarek

Martyna Kaczmarek

Poszukiwaczka miejsc nieodkrytych at City Event Poznań
Wielkopolanka z urodzenia, przewodnik i archiwistka, lubi miejsca, gdzie historię można dotknąć, a nawet powąchać. Uzależniona od kurzu archiwów i karczem, które to były domeną pradziadów.
Martyna Kaczmarek

Latest posts by Martyna Kaczmarek (see all)

Muzeum Historii Miasta Poznania

Wewnątrz perły polskiego renesansu

 

Poznański ratusz usytuowany w centralnym punkcie rynku przyciąga uwagę wszystkich spacerowiczów. Niestety nie można zwiedzać go od podziemi po szczyt wieży, bo nie pozwalają na to względy bezpieczeństwa (na wieżę prowadzą strome i wąskie schodki, zaś na balkonie jest zbyt niska balustrada). Jeśli chcemy zobaczyć wnętrza poznańskiego ratusza, musimy skorzystać z opcji zwiedzania Muzeum Historii Miasta Poznania, ulokowanego wewnątrz budynku. Przeczytaj, na co zwrócić uwagę, kiedy już znajdziesz się w muzeum!

 

Przede wszystkim wnętrza

Poznański ratusz nazywany jest najpiękniejszym przykładem włoskiego renesansu na północ od Alp, prawdziwą perłą. Oprócz podziwiania jego elewacji, warto również wejść do środka, żeby zobaczyć, jak wygląda, chociażby, słynna Wielka Sień. Zanim polecę wam najciekawsze w mej ocenie muzealia, koniecznie zachęcam, by przespacerować się po reprezentacyjnych salach muzealnych i popatrzeć na ich wygląd.

Wielka Sień Poznań

Oto największa perełka poznańskiego Ratusza – Wielka Sień z oryginalnym, XVI-wiecznym sklepieniem. Zróbcie sobie przerwę podczas zwiedzania, by usiąść na krzesłach i dokładnie obejrzeć dekoracje sklepienia.

Na podziw zasługuje zwłaszcza wspomniana już tzw. Wielka Sień – Sala Renesansowa, która jest przykryta niesamowitym sklepieniem z XVI wieku. Ascetyczny niemalże wystrój pomieszczenia ma zwracać uwagę na urodę architektury oraz jej ideową wymowę. Zresztą kiedy wejdziecie do sali i zobaczycie żaglaste sklepienie, które zawiera cały program filozoficzno-moralny skomponowany prawdopodobnie przez samego budowniczego ratusza Jana Baptystę Quadro, na pewno będziecie pod wielkim wrażeniem. Znajdziecie tu bohaterów biblijnych i antycznych, którzy wskazują na obowiązki oraz cnoty obywatelskie, takie jak męstwo, odwaga czy poświęcenie. Są tu też wątki astrologiczne i egzotyczne zwierzęta, pokazujące, że człowiek jest częścią wszechświata, żyje w określonej społeczności – kraju i mieście (herby Polski, dynastii Jagiellonów i Poznania) i ma swoje prawa i obowiązki. Czasem, zwłaszcza w upalne dni, uchylane są też drzwi wychodzące z sali na loggie, zdobiące frontową fasadę ratusza. Warto rzucić okiem na rozpościerający się z tej perspektywy plac rynkowy, oczywiście dyskretnie, bo oficjalnie loggie są niedostępne na co dzień dla zwiedzających.

Ratusz to doskonały punkt obserwacyjny, zwłaszcza kiedy w sezonie letnim otwierane są okna i można przez nie wychylić głowę. Widać wtedy przyrynkowe budynki z nieco innej perspektywy. Na zdjęciu powyżej Zamek Przemysła w całej okazałości.

Ciekawe sklepienie znajduje się również w Izbie Sądowej, gdzie urzędowała niegdyś ława i wójt odprawiający sądy. Po wejściu do sali zobaczycie rzucające się w oczy zwierciadlane sklepienie, które pochodzi jeszcze z czasów renesansowej przebudowy ratusza oraz piękne, barwne polichromie, które częściowo odkryto podczas prac konserwatorskich, a częściowo namalowano w XIX wieku. Przedstawiają one głównie wizerunki książąt i postaci wyobrażające poszczególne części świata. Dodatkowo na ścianach umieszczono napisy po łacinie, które dotyczą sądownictwa i sprawiedliwości – oryginalne z XVI wieku nie zachowały się do naszych czasów, oglądamy więc ich rekonstrukcję.

Izbę Sądową zdobi posąg ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego herbu Ciołek – jedyny taki na ziemiach polskich – warto się mu przyjrzeć z uwagą, bo jego osoba koresponduje z treściami prezentowanymi w sali. To, co tu obejrzymy wiąże się głównie z regresem gospodarczym i kulturalnym, jaki dotknął Poznań po wojnach i klęskach żywiołowych. Co się zaś tyczy króla Stanisława – dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę tu, że to jedna z najbardziej kontrowersyjnych i niejednoznacznych postaci w dziejach naszego kraju. Z jednej strony reformował, otaczał swym mecenatem naukę i kulturę, z drugiej – czasy jego panowania to upadek kraju i narodu. Dla Poznania istotna była w okresie panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego jego decyzja o powołaniu Komisji Dobrego Porządku. Zawdzięczamy jej przede wszystkim przywrócenie porządku i poprawę wyglądu miasta oraz naprawę finansów. Dzięki jej pracom wykonano mapę Poznania, zrobiono spis mieszkańców, określono dochody i wydatki miasta. Widocznym śladem działalności KDP w Poznaniu jest też Odwach i fontanna Prozerpiny, a także dumny orzeł na odbudowanej wieży ratuszowej. Pewnie z tych właśnie względów, a także biorąc pod uwagę protektorat królewski w ustanowieniu Konstytucji 3 Maja, poznaniacy wystawili Ciołkowi pomnik w ratuszu.

Izba Sądowa – niekiedy, z powodu braku personelu, zamykana przed turystami na cztery spusty. A szkoda, bo jest naprawdę ciekawa. W lewym dolnym rogu widoczny stół sędziowski.

Detale z Izby Sądowej – uwagę zwraca przede wszystkim posąg Stanisława Augusta Poniatowskiego, który dumnie pręży się między oknami. Autorem rzeźby jest Augustyn Schöps, najwybitniejszy poznański rzeźbiarz tamtych czasów. Wizerunek króla jest niewątpliwie nawiązaniem do jego portretu koronacyjnego pędzla Marcello Bacciarellego. Znawcy twierdzą, że o ile rysy twarzy władcy są świetnie odwzorowane, to już figura jest wyraźnie nieudana.

 

Czego poszukiwać w muzeum?

Przede wszystkim mechanizmu koziołków z 1913 roku, który prezentowany jest w centralnym punkcie sali parteru. Patrząc na trykające się kozły z perspektywy płyty rynku trudno uwierzyć, że legendarne zwierzaki nie są takie małe, jak nam się wydaje. Mechanizm muzealny można dotknąć, a nawet nieco nim pobujać, żeby przekonać się, w jaki sposób pracuje. Gdybyście poszukiwali miejsca w muzeum, które będzie świetne na pamiątkowe zdjęcie, to koziołki są do tego idealne. W końcu stanowią symbol Poznania.

Mechanizm koziołków, który można dotknąć i uważnie przeanalizować jego działanie. Odwraca uwagę od większości eksponatów, prezentowanych w gablotach – i trudno się dziwić. W końcu to dla koziołków turyści gromadzą się tłumnie przed ratuszem o 12 w południe. To, jaką radość na twarzach wywołuje “urządzenie błazeńskie” dowodzi, że najprostsze rzeczy są najciekawsze. Tutaj się o tym przekonacie jeszcze bardziej. 

Innym ciekawym eksponatem jest oryginalna postać kata z poznańskiego pręgierza, znajdująca się w Izbie Królewskiej. Aby odnaleźć figurę mistrza małodobrego z 1535 roku należy, wchodząc do czerwonej sali, udać się w kierunku przejścia do Izby Sądowej. Pręgierz dla poznaniaków to swego rodzaju symbol i jeden z najważniejszych obiektów na Starym Rynku, stąd tak duże zainteresowanie oryginałem. Postać kata wygląda rzeczywiście na nadgryzionego zębem czasu, dlatego nie dziwi decyzja, by chronić go przed niszczącym działaniem wiatru czy deszczu, a także – niestety przed głupotą człowieka. Głośna była przecież swego czasu historia uszkodzenia pręgierza przez pijanego desperata, który wlazł na cokół i strącił niczego niespodziewającego się kata na bruk, odłamując mu (o ironio!) głowę. Na szczęście incydent ten spotkał replikę figury – gdyby był to jednak oryginał, strata byłaby nieproporcjonalnie większa.

Kat w całej okazałości. Nie ma miecza w ręce, brakuje mu tego i owego, ale stanowi całkiem niezły kawałek poznańskiej historii. Poznański pręgierz znają przecież wszyscy poznaniacy, a turyści obowiązkowo są wtajemniczani w istotę kaciej roboty podczas wycieczek. Tego pana po prostu trzeba znać, a najlepiej – przyjrzeć mu się z bliska.

W Sali Królewskiej dzisiaj prezentowany jest niezwykle cenny renesansowy kominek z 1541 roku, wykonany z piaskowca, wypełniony kulami armatnimi. Co prawda oryginalnie zdobił budynek Wagi Miejskiej, ale po jej rozebraniu w XIX wieku zdecydowano o przeniesieniu go do ratusza.

 

Plusy i minusy, czyli czy warto?

Oprócz opisanych wyżej eksponatów, polecam zobaczyć też inne, będące świadectwem rozwoju miasta od XIII wieku do czasów najnowszych. Nawet jeśli nie jesteście miłośnikami historii, zgromadzone w muzeum artefakty na pewno przybliżą wam dzieje Poznania, choć musicie się przygotować na tradycyjny sposób zwiedzania. Muzeum nie oferuje żadnych audioprzewodników, nie ma też niestety nawet lakonicznych opisów na ulotkach, które można by wziąć do ręki i pospacerować z nimi po sali, szukając np. co ciekawszych eksponatów. Jedyną możliwością dowiedzenia się czegoś o salach, do których się wchodzi, są opisy przy wejściach, natomiast same artefakty są jedynie podpisane i próżno szukać tam jakichkolwiek ciekawostek na ich temat.

Żeby dowiedzieć się czegoś więcej, najlepiej wybrać się do muzeum z przewodnikiem – i tu oczywiście polecamy naszą wycieczkę Wizytówki Poznania, która oprócz samego ratusza ma w programie także inne warte zobaczenia budynki, zlokalizowane na lub w bliskiej okolicy rynku. Na zwiedzanie samego muzeum w ratuszu wystarczy godzina, no chyba, że ktoś z was będzie wnikliwie przypatrywał się szczegółom architektonicznym zabytkowych sal lub poszczególnym pamiątkom. Co warte podkreślenia – najlepiej wybrać się tam w sobotę, bo trafimy na bezpłatny wstęp. Co się zaś tyczy stricte Muzeum Historii Miasta Poznania – szkoda, że nie do końca wykorzystuje ono potencjał miejsca, w którym jest ulokowane. Niemniej, mimo braków narracyjnych czy animacyjnych, warto odwiedzić ratusz, chociażby dla samych wnętrz czy obietnicy zobaczenia tam pamiątek z przeszłości, które same w sobie stanowią kawał naszej (piszę o Wielkopolsce, ale nie tylko) historii.


«

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.