Muzeum Broni Pancernej

Muzeum Broni Pancernej

Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Absolutny nr 1 dla fanów World of Tanks w całej Polsce

Otwarte całkiem niedawno, szybko stało się numerem jeden dla fanów broni pancernej w całej Polsce. Kolekcja obejmuje ok. 50 pojazdów pancernych, w tym absolutne unikaty na skalę Polski, a nawet jakby dobrze poszukać unikaty na skalę światową. Jeden z nich zdradzam już na zdjęciu okładkowym, kolejne natomiast odkryję w poniższym tekście.

Najważniejsze informacje

  • Muzeum Broni Pancernej 20 pln ulgowy, 30 pln cały

    Nieczynne w poniedziałki i wtorki

Czy to muzeum jest dla „normalsów”

Zanim jednak oddamy się koneserskim poszukiwaniom rarytasów, poświęćmy trochę czasu normalsom – czyli zainteresowanym tematem w średnim stopniu. Czy osóby nie widzące różnicy między czołgiem a artylerią samobieżną i niewrażliwe na rarytasy mają tam czego szukać? Cóż, może nie będzie to dla nich atrakcja numer jeden, ale zaryzykuję stwierdzenie, że nie będą się nudzić. Dlaczego? Bo, jak nazwa muzeum wskazuje, broń pancerna to nie tylko czołgi, ale szersza gama pojazdów: artyleria samobieżna, transportery opancerzone, ba – nawet improwizowany pociąg pancerny. Takie zróżnicowanie złamie rutynę i zaciekawi czymś nowym, być może nauczy „normalsów” rozróżniać jedno od drugiego. W Muzeum jest też kilka smaczków, które powinny zainteresować właśnie takie osoby. Są tutaj czołgi „gwiazdy” filmowe zaróno Holywoodu jak i rodzimej kinematografii. Są pojazdy, do których można zajrzeć. Są też zaskakujące eksponaty niekojarzone z bronią pancerną, jak np. improwizowany pociąg pancerny. Innym takim zaskoczeniem będzie na pewno kolekcja opancerzonych samochodów osobowych,  którymi wożono I sekretarzy, prezydentów, naszego papieża czy później świadków koronnych. Zatem zróżnicowanie eksponatów jak i sam ich rozmiar sprawi, że zwykli zjadacze chleba nie będą się nudzić.

 

Jak dojechać? Najlepiej z nami - zabytkowym Gazem 69

Muzeum Broni Pancernej znajduje się w sporej odległości od centrum. Oczywiście możemy dojechać tam taksówką czy własnym autem. My natomiast – jako przewodnicy tworzący wycieczki z efektem WOW – zabierzemy Was na zwiedzanie muzeum zabytkowym Gazem 69 z lat 60tych. Pojedziemy na tylnych ławkach desantowych – jak żołnierze i zwiedzmy Muzeum Broni Pancernej oraz inną wybraną II wojenną atrakcję. Wsiadamy?

Świetny pokaz z videomappingiem

Ta atrakcja bardzo umili czas normalsom, a koneserów również zaciekawi. Czołg T-34 z armatą 85mm zostanie gruntownie omówiony przez lektora, a jego narracja – dosłownie – pojawi się na elementach czołgu, również za pomocą ruchomych animacji. I tak zobaczymy, gdzie dokładnie usytuowana była załoga, gdzie znajdował się przedział silnikowy, gdzie znajdowały się zbiorniki paliwa i zapasy amunicji. Zobaczymy również, jak malowano i oznaczano czołgi T-34 w różnych okresach oraz w różnych armiach świata. Ogląda się to naprawdę świetnie, niczym film i wiele razy widziałem siedzące na ławkach dzieci z zapartym tchem oglądające ten pokaz. Zatem jak widać, da się zainteresować normalsów? Da się!

Rudy 102 i inne sowiety

Ile było Rudych 102 – czyli egzemplarzy czołgu T-34 używanych do kręcenia kultowego (w czasach PRL, dzisiaj to już nie:) serialu „Czterej Pancerni i Pies”? No przynajmniej 10, ale jeden był wyjątkowy – ten używany do kręcenia scen wewnątrz czołgu. Nie sposób było przecież wejść do czołgu z kamerą filmową, trzeba było … no właśnie co? Użyć eksponatu szkoleniowego ze Szkoły Wojsk Pancernych w Poznaniu, czyli wraku z Bitwy o Poznań z wyciętymi pancerzami. I ten właśnie Rudy 102 stoi sobie dumnie w jednym z pawilonów. Daje też rzadką okazję w tym muzeum, by zajrzeć do wnętrza czołgu i dokładnie poznać warunki walki załogi T-34.  Rzadką, gdyż z wiadomych względów bezpieczeństwa do pojazdów wchodzić nie można.

W pawilonie drugim odnajdziemy bardzo dużą kolekcję pojazdów produkcji sowieckiej, w które to obfitują polskie muzea. Mamy IS-2 i IS-3, ISU wielu kalibrów w tym największym ISU-152, ciekawostkę ASU-85, czyli działo samobieżne dla spadochroniarzy (tak, tak, po szczegóły zapraszam do Muzeum). Pytajcie też o „gwiazdę filmową” – przemili opiekunowie wystaw wszystko Wam opowiedzą.

A teraz stalowe mięsko dla koneserów

Przejdźmy zatem do tego, co fani World of Tanks lubią najbardziej – pancerze, kalibry i … unikaty. A pod tym względem poznańskie Muzeum Broni Pancernej ma się czym pochwalić. Tak bogata kolekcja powstawała zanim jeszcze ktokolwiek myślał o muzeum. Pierwotnie eksponaty gromadzono z myślą o powstałej na poznańskim Golęcinie Oficerskiej Szkole Wojsk Pancernych i służyły one w celach dydaktycznych. Z czasem kolekcja się rozrastała i w 2019 roku stała się częścią wystawy w obecnej lokalizacji.

Ale do konkretów: wystawa podzielona jest na 4 pawilony zaaranżowane tematycznie i w jakimś sensie chronologicznie. Pawilon I to początki polskich wojsk pancernych z końca IWŚ, rozwój własnych wozów w międzywojniu oraz wozy alianckie frontu zachodniego IIWŚ.  Znajdziemy tutaj rekonstruowane samochody pancerne: zdobyczny Austin-Putiłow „Poznańczyk” – samochód produkcji rosyjskiej z czasów wojny polsko-bolszewickiej, wykorzystywany przez żołnierzy 1 Wielkopolskiego Plutonu Samochodów Pancernych, oraz samochod pancerny wz 34.

Natomiast istną gratką tego pawilonu jest „cudownie” (jak cudownie nie powiem tutaj:) odzyskana polska Tankietka TKS, będąca jednocześnie najstarszym, jeżdżącym zabytkiem muzeum. Według mojej wiedzy, jest to druga w Polsce oryginalna TKSka, nie licząc egzemplarzy będących w prywantych rękach. Odrestaurowana na „cacy” zachwyca swoją oryginalnością, a zachowana tabliczka znamionowa dumnie pokazuje: … a właściwie, sami zobaczycie:)

Stug IV i inne niemieckie pojazdy

Nieukrywajmy – niemieckie pojazdy pancerne wzbudzają większe zainteresowanie niż postsowiecki sprzęt, no bo ile można oglądać egzemplarzy T-34 czy wszelakie ISU. Niemieckich w Polsce niestety za dużo nie ma, ale na szczęście się to zmienia. W Muzeum Broni Pancernej na piedestale wystawiony jest jedyny na świecie zachowany w stanie jezdnym Stug IV – działo samobieżne. Pozyskany został w sposób arcyciekawy – wyciągnięty z dna błotnistej rzeczki Rgilewki koło Kutna wraz z całym wyposażeniem i rzeczami osobistymi załogi, w tym karabinkiem szturmowym Stg44- które również są na wystawie. Nie napiszę tutaj, jak się tam znalazł – tego dowiecie się z projekcji video obok Stuga. Nadmienię tylko, że Muzeum stworzyło wokół siębie grono pasjonatów, którzy zyskali sobie miano „Pancernych Magików”. Mają swój nieoceniony wkład w remonty pojazdów pancernych, w tym właśnie Stuga IV. Cała historia remontu i doprowadzenie go do stanu jezdnego przyniosło Muzuem Broni Pancernej światową sławę. Relację z remontu można śledzić na kanale YouTube MBP.

Ale Stug IV to nie wszystko. Na wystawie znajdziemy ciągnik artyleryjski Sdkfz 6 – kolejny pojazd wydobyty z dna rzeki i odbudowany przez Pancernych Magików pana Artura Zysa. Prezentowany jest z hałbicą 105mm, nie wiem, czy jedyny w Polsce, ale ja takiego nigdzie indziej nie widziałem. Poznański Sdkfz 6 „Bedi” (nazwa nieoryginalna) pojawił się na największej paradzie niemieckich pojazdów, czyli Miltracks w Overloon w 2017. Kto jeszcze nie zna tej parady, a jest miłośnikiem pojazdów z czarnym krzyżem (i nie tylko), niech się natychmiast zapozna – oorlogsmuseum.nl

Inne niemieckie cacka, które ciężko zobaczyć w Polskich muzeach, to niszczyciel czołgów Hetzer 38(t) odkupiony z prywatnych rąk i replika samochodu pancernego Sdkfz 222 – czyli „czołgu Grubera” jak ktoś pamięta kultowy serial „Allo Allo”.

Do niedawna jeszcze na wystawie był uwaga uwaga …. oryginalny czołg Panzer III Ausf. N, czyli schyłkowiej wersji tego czołgu z krótkolufową armatą 75mm (albo 7,5 cm Stummel jak to woli) jako czołg wsparcia piechoty. Przeżył bitwę pod Kurskiem jeszcze w wersji H, z armatą 50 mm. Został niestety usunięty z ekspozycji z powodu konieczności zwrotu części. Niemniej kustosz muzeum ppłk Tomasz Ogrodniczuk mówi, że Muzeum będzie się starało o przywrócenie tego cacka na ekspozycję. Zatem my trzymamy kciuki, a Tobie drogi czytelniku może się poszczęści i zobaczysz go na ekspozycji w jakiejś nieokreślonej przyszłości.

Podsumowując

W krótkich, żołnierskich słowach – jeżeli interesujesz się: militariami, I i IIWŚ – gazem do Muzeum bez namysłu jeżeli jeszcze nie byłeś/aś. Jeżeli ktoś z rodziny interesuje się powyższym i ciągnie Cię tutaj, a Ty nie koniecznie się tym interesujesz – śmiało do Muzeum. Może eksponaty Cię nie zachwycą, ale ich mnogość i różnorodoność nie pozwola Ci się nudzić. 

Picture of Piotr Oźmina

Piotr Oźmina

Certyfikowany przewodnik po Muzeum Broni Pancernej, przewodnik miejski, rekonstruktor historyczny