Spacer po dawnym Poznaniu?

Share on Google+Tweet about this on TwitterShare on Facebook
Piotr Oźmina

Piotr Oźmina

Podróżnik po historii Polski at City Event Poznań
Urodziłem się zdecydowanie za późno, więc chętnie poszukuję możliwości przeniesienia się do moich czasów - głównie paradując w strojach jako przewodnik.
Piotr Oźmina

Wyobraź sobie spacer po dawnym Poznaniu

Wywiad z Piotrem Walichnowskim, twórcą  komputerowych wizualizacji nieistniejących obiektów.

Jak wyglądała poznańska katedra za czasów Mieszka I, tego nie wiedzą nawet ,,najstarsi górale”. Ale dzięki takim zapaleńcom jak Piotr Walichnowski i jego wizualizacjom, takim jak powyższa, możemy sobie wyobrazić wygląd i klimat tamtej świątyni. Piotr jest założycielem dwóch firm – timemachine.pl oraz 246 Concept. Zainspirowani jego nietypową pracą, postanowiliśmy się z nim spotkać i wypytać o kilka szczegółów wirtualnego odtwarzania historii.

 

Martyna: Jak zaczęła się przygoda z wirtualnym Poznaniem?

Piotr: Zaczęło się w 2001 roku, gdy miasto zdecydowało się na huczne obchody 750-lecia lokacji. Na tę okazję razem z prof. Skuratowiczem i prof. Kočką-Krenz stworzyliśmy płytę multimedialną z wizualizacjami katedry i Ostrowa Tumskiego. To jedna z dwóch rzeczy, która po tych obchodach została, bo cała reszta kasy poszła w parady rycerzy i tego typu eksperymenty. Została nasza płyta i została książka – „Secesja w Architekturze Poznania”.

 

Martyna: Jak się znaleźliście na tej drodze? Znaliście się wcześniej z prof. Skuratowiczem i prof. Kóčką-Krenz?

Piotr: Nie, nie znaliśmy się wcześniej. To było tak, że rok wcześniej nawiązałem kontakt z domem wydawniczym Medial, a oni już pracowali nad pierwszym wydawnictwem multimedialnym Multimedialna Mapa Poznania. Projekt był skromny – nie zawierał nic poza mapą, więc dołożyłem tam m.in. stare zdjęcia Poznania. Płyta została wydana i jakiś czas później jeden z przewodników (śmiech) strasznie się oburzył. Mapa zawierała ok. 700 czy 800 zdjęć i jedno z nich miało pomylony podpis. Zrobiła się z tego lokalna awantura, a ja stwierdziłem, że trudno, trzeba się tutaj posiłkować mądrzejszymi. Zapytałem  moich znajomych historyków sztuki, który profesor da się w to wkręcić i padło na prof. Jana Skuratowicza. Zapukałem do niego normalnie z ulicy i tak się poznaliśmy.

Katedra w czasie budowy w wersji z misą z wapnem zamiast baptysterium.

katedra romańska

katedra romańska wnętrze

 

Martyna: U kogo zrodził się pomysł robienia wizualizacji nieistniejących obiektów?

Piotr: To był mój pomysł. Przy czym osobiście nie jestem historykiem sztuki, więc żeby nie robić wizualizacji „z czapy”, potrzebne było wsparcie. Prof. Skuratowicz stwierdził, że oczywiście w to wchodzi, a że znał się z prof. Kóčką-Krenz, (byli na jednym roku), odesłał mnie do niej. Pani prof. tak samo się zgodziła, potem do tego projektu dołączył jeszcze prof. Skibiński, jako specjalista od katedr.

 

Martyna: Dobre nazwiska, dobry temat, dobre miejsce?

Piotr: Mieliśmy pomysł, warsztat i doświadczenie. Uderzyliśmy z nim do miasta,  do Fundacji  750-lecia Lokacji Poznania, no i miasto stwierdziło, że tak – świetnie, ale oni muszą zrobić na to konkurs. Musieliśmy więc ten konkurs wygrać, co nam się zresztą udało. Nie żebyśmy jakoś kombinowali, tylko gdy został ogłoszony konkurs, my mieliśmy materiały dawno gotowe, więc byliśmy dwa kroki przed  konkurencją.

 

Martyna: Musiałeś się zatem interesować Poznaniem i jego historią, żeby w ogóle wpaść na taki pomysł?

Piotr: Tak, to tak zwane rodzinne obciążenia. Jesteśmy poznaniakami od zawsze i  zbieranie książek, staroci, pocztówek i wszystkiego, co ma związek z Poznaniem to nasze hobby od pokoleń 🙂 Moje zainteresowanie Poznaniem zrodziło się zatem naturalnie.

 

Martyna: Jak wygląda proces tworzenia takiego projektu? Najpierw szukanie źródeł, potem konsultacje?

Piotr: Przy Ostrowie Tumskim na przykład zaczęliśmy tak, jak Pan Bóg przykazał, czyli od prof. Kóčki-Krenz dostaliśmy mapę ukształtowania terenu z pierwotnego okresu Ostrowa. Została ona stworzona na podstawie odwiertów geologicznych i odzwierciedlała układ hydrologiczny Ostrowa Tumskiego z ok. X. w. Przerysowaliśmy ją w Illustratorze i wygenerowaliśmy komputerowy obraz terenu.

 

Martyna: To mamy dopiero teren. A co potem?

Piotr: A potem to się robią tylko schody (śmiech). Przyznać muszę, że rekonstrukcja grodu to taka wersja „by me”. Wynika to z braku danych. Największy problem był taki, że nie ma badań interdyscyplinarnych. Jeżeli ktoś się zajmuje tym okresem, to zajmuje się ceramiką albo bronią, albo jeszcze czymś innym. Nikt nie zbiera tego w całość. Zatem zebranie różnych informacji w jedną całość to była masakra! Dostawaliśmy tomy różnych publikacji, doktoratów i trzeba było to wszystko przekopać, powybierać i dopasować do siebie.

 

Martyna: Mrówcza praca. Ile czasu zajmuje stworzenie jednego projektu?

Piotr: Pierwsza płyta powstawała trzy lata. Obchody były w 2003, a my już w 2001 przymierzaliśmy się do konkursu.

 

Martyna: Dobrze, wróćmy jeszcze na chwilę do wizualizacji katedry i Ostrowa. Masz już teren, masz wały, a skąd pomysł na wnętrze?

Piotr: Tutaj stosuje się analogie. Z wykopalisk nie mamy praktycznie nic z wyposażenia: cztery kawałki kolumn, trzy klamoty. Wnętrze romańskiej katedry to koncepcja prof. Skibińskiego; taką miał wizję, ale tego nikt na oczy nie widział. Na przykład w rekonstrukcji wnętrza z około 1120 roku jest transept, na wizualizacji wygląda ładnie, malowniczo, ale żeby ktoś miał wbić łopatę w ziemię i wskazać, który kamlot jest z tego transeptu, to tak pięknie już nie jest.

 

Martyna: To ile jest tam twórczości, a ile historii?

Piotr: Ile twórczości, a ile historii to jedna kwestia. Druga kwestia to, ile tam jest historii poszczególnego profesora. Każdy z naszych szanownych konsultantów miał inną koncepcję tego okresu i inne wyobrażenie katedry. Jeden mówił, że ta ściana stała tutaj, a inny, że tu nie stała. Przy pierwszej prezentacji mieliśmy trzech konsultantów i niektóre filmy mamy w trzech wersjach. Na przykład z baptysterium była niezła awantura: prof. Skibiński twierdził, że to nie jest żadne baptysterium, to jest misa do mieszania wapna, a prof. Kóčka-Krenz obstawała przy baptysterium. Więc w jednym filmiku pokazujemy misję jako baptysterium, a w drugim w tym miejscu jest górka z piachem i wbite łopaty. Dla każdego coś miłego! Nie dało się wszystkich pogodzić.

To samo ze ścianą zachodnią katedry. W podziemiach mamy fundamenty dwóch ścian, ale która była wcześniej, która była później, to najstarsi górale nie wiedzą. Prof. Skibiński miał swoją wizję sporządzoną na rysunkach przekrojowych, ale jak jego wizję przełożyłem na grafikę 3D, wyszło że ściany katedry trafiają prosto w okna, że dzielą je na pół. Okazało się też, że filary byłyby nierówno rozstawione. Więc jak prof. Skibiński zobaczył tą koślawą wizualizację, to stwierdził: „no, to 20 lat badań nad katedrą wystrzelili w kosmos”. Wcześniej nikt po prostu tego nie robił, a takie rzeczy wychodzą w momencie skonstruowania bryły budynku w 3D.

Pałac Górków

Pałac Górków

Zamek Górków

 

Martyna: Jakie inne projekty robiliście od momentu opublikowania płyty o katedrze i Ostrowie Tumskim?

Piotr: Wydaliśmy serię książek dla Wydawnictwa Miejskiego, z których każda zawierała wizualizacje. Pierwsza była książka o Szamotułach, później o Akademii Lubrańskiego. Przy tej drugiej poszliśmy ulubioną teorią prof. Skuratowicza, że zanim się przystąpi do całej rekonstrukcji, to pierwsze, co trzeba znaleźć, to latryna. To ona jest najważniejszym urządzeniem w całym budynku i to od niej się zaczyna, a nie tam od kaplic czy innych cudów. Kuchnia i latryna – to są podstawowe sprawy. Zlokalizowaliśmy dawną latrynę w budynku Akademii, natomiast kiedy zrekonstruowaliśmy drewniane krużganki według historycznych opisów okazało się, że profesorowie musieliby chodzić ze swoich pokoi do latryny na około! Profesor Skuratowicz  stwierdził, że nie ma bata, żacy to mogliby biegać  dookoła, ale nie profesorowie. A zatem życie zweryfikowało opisy i zrobiliśmy krużganki dookoła całego dziedzińca.

 

Martyna: Ha, życie weryfikuje źródła! Później zacząłeś tworzyć wizualizację dla innych miast…

Piotr: Tak, następnie był Kostrzyń. Stworzyliśmy wizualizację XX-wiecznego Kostrzynia, po której można chodzić tak jak w grze FPP. Możesz zwiedzić rynek, uliczki, zatrzymać się przy poszczególnych obiektach i przeczytać opis. Miasteczko jest niestety puste – nie ma tam przechodniów, wozów, wygląda jakby wszyscy wymarli. Związane jest to oczywiście z budżetem. Chcieliśmy, aby miasto żyło, aby można było zalogować się z Facebooka i chodzić po mieście postacią z twarzą wygenerowaną ze zdjęcia profilowego. Żeby trochę ożywić ten model na jednym z budynków swego czasu „powiesiliśmy” plakat Che Guevary. Oczywiście już go nie ma (śmiech).

Wirtualny Kostrzyn

Wirtualny Kostrzyn

Wirtualny Kostrzyn

 

Martyna: Czy masz jakiś wymarzony projekt, który chciałbyś zrealizować?

Piotr: Hmm …  o wizualizacji Poznania z 1555 roku rozmawiamy z profesorem Skuratowiczem już od 10 lat. Uważam, że projekt miałby komercyjny potencjał. Wyobraź sobie, że tworzymy taką wizualizację i jest ona dostępną na tablecie – do wypożyczenia. Aplikacja na tablecie używa geolokacji i żyrokompasu, więc chodzisz z tabletem po mieście,  obracasz się dookoła i widzisz – budynek po budynku – jak miasto wyglądało 500 lat temu czy 1000 lat temu! Nie jest to aż takie trudne technicznie, tylko trzeba by znaleźć inwestora chętnego wejść  w taki projekt.

 

Martyna: No to trzymamy kciuki!

 

Podobał Ci się ten wpis? Pozostańmy w kontakcie!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *